October 2007

Nie głodź kotka

Gdy kotek głodny to zdesperowany. Dzięki za link Łucja :-)

Muzyka: Fun Lovin’ Criminals “Loco”

Templars TDL

TDL w Wesołej

13 października A.D. 2007 poligon jednostki wojskowej w Wesołej gościł miłośników strzelania kulkami z farbą podczas ostatniej edycji tegorocznego Turnieju Drużyn Leśnych. Zawitały tam też dwa składy Templariuszy – starszyzny zakonnej stanowiącej trzon The Templars jak i młokosów z komandorii Libri. Dane nam, alumnom zakonu, zakosztować smaku prawdziwej rywalizacji jak i sprawdzić co dały wspólne treningi.

Oczywiście nie nastawialiśmy się na niesamowite wygrane. W końcu wspólnie graliśmy i trenowaliśmy miesiąc ale tanio skóry nie sprzedaliśmy. Libri jako taka zajęła ostatnie miejsce na turnieju ale napsuła krwii i zabrała punkty takim drużynom jak FRAGless czy Krejsers co pozwoliło naszym braciom zakonnym na wygranie turnieju. Tak, tak. The Templars wygrali w Wesołej a my, Libri (a zatem i ja ;-)) czujemy się zwycięzcami moralnymi :D

Teraz pozostaje nam czekać do następnego sezonu a przez ten czas trenować wytrwale dla chwały Zakonu Templariuszy :)

Muzyka: Nightwish “The poet and the pendulum”

Katie Melua Pictures

Obrazki Katie

Fanem panny Melua jestem od “Call off the search”. Cudowne “Piece by piece” pozostawiło mnie w niedosycie i totalnym zauroczeniu. Dlatego też na trzeci album Katie czekałem cierpliwie dopóki nie poznałem daty premiery jej nowej płyty. Od tego momentu zaczęło się odliczanie do godziny “zero”, którą wstyd się przynać… przegapiłem. Na szczęście naprawiłem ten błąd i dzisiejsza noc upływa mi z przepięknym głosem gruzińskiej wokalistki.

Przyznać się też muszę, że przez chwilę zwątpiłem w Katie. Kupowanie płyty tydzień po premierze wiąże się z możliwości przeczytania recenzji w sieci. Gdy słyszy się stwierdzenia, że album ten jest nieudanym eksperymentem, popowym wydawnictwem i poza dwoma czy trzema utworami niczym specjalnym odechciewa się wydawania pieniędzy. Na szczęście (dla mnie przynajmniej) jestem dość wredną bestią i lubię przekonać się “nausznie” jak jest naprawdę a prawda jest taka, że “Pictures” są płytą dobrą o ile nie bardzo dobrą. Jest pewnego rodzaju eksperymentem ale bardzo subtelnym. Główną różnicą w porównaniu do “Piece by Piece” jest lekkość i zwiewność tej płyty. Na “Obrazkach” jest dużo więcej zwiewności, radości niż blues’owego klimatu. Poprzedni album kojarzył mi się z małą sceną w klimatycznej, zadymionej knajpce, gdzie sącząc kawę wsłuchiwało się w głos Katie. Nowa płyta jest jak jesienny poranek, którego złote barwy i rześkie powietrze stawia na nogi i ładuje pozytywną energią na dalszą część dnia.

Oczywiście jak zwykle są to spekulacje na temat gustów, które wiadomo różnymi bywają ale uważam, że warto tą płytę mieć. Zwłaszcza jeśli podobały się poprzednie dokonania Katie Melua. “Pictures” na pewno nie rozczarują.

Muzyka: Katie Melua “What I miss about You”