Różne

Vea

Vea

Kto by pomyślał, że ten koci aniołek to największy łobuz w całym domu.

Takeshi

Zimowy kot leniwy

Panie i Panowie pozwolą: Takeshi, zasadniczo. Tym razem już naprawdę. Jak przystało na Bardzo Poważnego Kota to co widać to nie jest lenistwo – to baczna obserwacja :)

Vea

Kot jesienny

Podobno, według starych reguł plfoto (tych niepisanych), fotograf bez kota w portfolio (kot “martwy” się nie liczy) to nie fotograf ;-) Tak więc oto on – zowie się Takeshi, ma niecałe 6 miesięcy i jest jak na swój wiek Bardzo Poważnym Kotem (chyba, że akurat podkrada pizzę) :) Niestety ślepota moja objawiła się w tym wpisie więc muszę dokonać poprawek :D Po pierwsze to nie on ale ona. Po drugie wcale nie jest Bardzo Poważnym Kotem tylko Niemożebnie Psotną Kotką. Jedno co się zgadza to to, że podkrada pizzę :-)

Kaczki

Kurka wodna

Kacper z mamą Matyldą. Strasznie żałuję, że nie miałem ze sobą swojego tele. Było by kilka zdjęć z karmienia ;)

Lucjan the Wiewiórka

Lucjan – the wiewiórka

Poznajcie mojego nowego zioma z warszawskich Łazienek Królewskich. Porządny z niego chłop… chyba, że to ona ;)

Burdel

Naobiecywali

… a wyszło jak zwykle.

Muzyka: Paul Oakenfold vs Africa Bambaata “Planet rock”

miau

Kot z przedmieścia… krakowskiego

Muzyka: Helloween “Heavy metal (Is the law)”

Filtry

Szukając wody w proszku

W zasadzie to kawy i niekoniecznie w proszku… ale na pewno szukając plan miałem zaiste niecny: najechać na Starą Ochotę, znaleźć Filtry Cafe i przy okazji zrobić kilka zdjęć. Okazało się, że zrobienie kilku zdjęć jest prostsze niż znalezienie kafejki ale zawsze to kilka metrów więcej w nogach ;-)

Problem ze znalezieniem Filtrów był taki, że kompletnie nie pamiętałem adresu pod jakim mieści się ten zacny przybytek. Ale przecież co to dla mnie. Wszak ulica Filtrowa do najdłuższych nie należy a i przyjemnie się nią spaceruje zwłaszcza gdy wzrok ucieka w prostopadłe do niej uliczki. Okazało się jednak, że tylko ja uważam to za przyjemne i towarzysząca mi, popadająca w desperację Magda zrujnowała cały plan pytając się o drogę. Prawdopodobnie uratowało to nas od zrobienia kilku kolejnych rundek po Filtrowej gdyż… Filtry Cafe wcale się tam nie mieszczą tylko nieco tak w bok ;). Sam lokal jest bardzo przyjemny. Nie przytłacza przestrzenią ale nie odstrasza też małą ilością miejsca. Dla mnie taki w sam raz. Szkoda tylko, że mimo niedzieli pustawo. Nie wiem czy to kwestia godziny czy pogody. Szkoda trochę bo ludzie często tworzą klimat danego miejsca. Ale to co najważniejsze – kawa, jest super. Espresso z ładną, rdzawą cremą i miłym smakiem. Na latte też Magda nie narzekała. Miła odmiana po tych wszystkich espressopodobnych produktach. Ah… na półce z lekturami kilka ciekawych pozycji dla tych, którzy nie chcą tylko wpaść i wypaść ale posiedzieć nieco dłużej. Coś czuję, że Filtry zagoszczą w fotograficznych marszrutach po stolicy. Oby nam to miły personel kawiarenki wybaczył :)

Poniżej, standardowo, kilka marnych ujęć z tego co ciekawego udało się dostrzec (albo i nie ciekawego, no cóż ;))

To Hoża co prawda ale... ;) Piesek z Filtrowej ;) A to takie tam ;)

Muzyka: Lamb “God bless”

turysta

BMW, krowy i Alpy

Gdy nasz rednacz zapytał się czy nie chcę pojechać do Garmisch-Partenkirchen miałem mieszane uczucia. Z jednej strony piękne miejsce, które warto zwiedzić ale z drugiej masa kilometrów i znów to samo: ileśtam fanów testuje sobie motocykle. Po Dniach Aprilii i Yamahy taki wariant mnie nieco przerażał. Zwyciężyła jednak ciekawość jak takie dni wyglądają u BMW (a może chęć “powąchania” Alp) i powiedziałem “Ok”… po czym przez 2 dni pobytu w Ga-Pa ani przez chwilę nie pożałowałem tej decyzji.

Read More»